Uncategorized

Z cyku „Okiem studenta”: BETONOZA I TUJOZA

By 30 sierpnia, 2019 No Comments

Z cyklu „Okiem studenta”: BETONOZA i TUJOZA

Autor:
Michał Paweł Bijata, student Uniwersytetu Warszawskiego,  Międzywydziałowych Studiów Ochrony Środowiska w Uniwersyteckim Centrum Badań nad Środowiskiem Przyrodniczym i Zrównoważonym Rozwojem .

 

Polacy cierpią na wiele strasznych chorób cywilizacyjnych, takich jak otyłośc, astma, alergie, AIDS, depresja, różnorodne uzależnienia. Ale o tych chorobach niech wypowiedzą się lekarze, ja napiszę o dwóch innych, które tak samo jak powyższe wynikają z globalizacji i zagęszczenia ludności, są też formą uzależnienia. Jakie to choroby? „Betonoza” i „tujoza”. Bardzo niebezpieczne dla ludzi i środowiska ich otaczającego.

Najpierw zajmijmy się „betonozą”. Jest to fałszywe przeświadczenie o tym, że najładniej i najestetyczniej będzie wszystko doprowadzić do porządku w ludzkim rozumieniu słowa „porządek”. Usuwamy wszelkie rośliny, zwłaszcza drzewa („zrzucają przecież paskudne liście!”) i łąki („nie da się przecież przejść, a dzieci nie mają się gdzie bawić”). Ludzie idą z pretensjami do demokrtycznie wybranego włodarza i informują go o niedopuszczalnym stanie roślinności, dajmy na to na osiedlu. Najłatwiej i najtaniej usunąć i zabetonować. Pierwsza faza za nami. Druga faza, ludziom zaczyna brakować roślinności, jest gorąco, powstają niewielkie burze pyłowe, roślinność, musi wrócić. Co robi władza? Stawia doniczki z drzewami, oczywiście modne są teraz zardzewiałe, więc zaraz cała kostka jest brudna. Mamy więc betonozę plus brudne doniczki. Cóż, trochę cienia jest, ale bilansu wodnego to za bardzo nie poprawiło. Ale tym już się władze i obywatele nie przejmują. A woda w piwnicy? Obniżenie zwierciadła wód podziemnych? Efekt miejskiej wyspy ciepła? Mało kto wie, co to jest.

Teraz przypatrzmy się „tujozie”. Na wielu posesjach sąsiedzi poodgradzani są murem z tuj. Szanują swoją prywatność, niech tak będzie. Ale nie lepiej byłoby posadzić nasze rodzime graby? Ktoś powie: „zrzucają liście”. Prawda, ale drzewa lisciaste nie zakwaszą gleby, a iglaste owszem, ale powiedzmy, że ktoś chce zimozielony żywopłot, dobrze, bluszcz pospolity nadaje się idealnie. A jeżeli komuś kwaśna gleba nie wadzi może posadzić jałowce lub cisy, w ich towarzystwie trawa może rosnąć gorzej, ale bardzo chętnie urosną rośliny murawy napiaskowej i kserotermicznej, np. chabry, rozchodniki, niektóre gatunki traw wysokich., i wiele innych fascynujących bylin. Czemu rodzime gatunki? Adam Mickiewicz wyjaśnił nam w ”Panu Tadeuszu”.

„Jeśli kto i czuł wtenczas, że polskie ubranie
Piękniejsze jest niż obcej mody małpowanie,
Milczał: boby krzyczała młodzież, że przeszkadza
Kulturze, że tamuje progresy, że zdradza!”

W tym przypadku co prawda winnym nie jest młodzież, wręcz przeciwnie – ludzie starej daty, ale problem taki sam. Szanujmy i kochajmy to co nasze, nie uganiajmy się za obcym, bo to zawsze doprowadzi do upadku. Brak szacunku do polskiej kultury doprowadził do rozbiorów, a brak szacunku dla polskiej flory i fauny doprowadzi do inwazji gatunków, a w konsekwencji może zagrażać katastrofą ekologiczną.

 

 

 

Leave a Reply